A tutaj już z chustą do kompletu. Tu kolory są takie jak mają być.
Wzór był trochę większy niż ja zrobiłam. Ale musiałam wywalić kilkanaście rzędów, bo czapka beznadziejnie sterczała nad głową. A teraz jest akurat.
W swoim życiu mam różne fazy rękodzielnicze. Moje fazy nie są trwałe i przeplatają się ze sobą - a to mam ochotę na robienie kartek, a to okres, gdy nie wychodzę z kuchni, a to zamiast iść do sklepu i sobie kupić szalik robię go na drutach. Czasami myślę, że powinnam mieszkać na Zielonym wzgórzu i mieć na imię Ania...